Suchacz.Eu - portal Stowarzyszenia Suchacz TAKA Wieś


Nawigacja

Random Photo

Galerie zdjęć:

name

Content


Przetłumacz stronę


PayPal

Zegar

Pogoda

name

Content

Kalendarz

<< Luty 2020 >>
Po Wt Śr Cz Pi So Ni
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29  

Reklama

Jeśli nie życzysz sobie aby jakiekolwiek dane w postaci obrazu lub tekstu były kojarzone z Twoją osobą możesz wystąpić za pośrednictwem poczty elektronicznej (msj@post.pl) lub telefonicznie (601 912910) o ich skasowanie. Zlecenie takie nie wymaga żadnego uzasadnienia.

Nawigacja

Legendy Elbląskie

Legendy elbląskie

Legendy elbląskie 

 

 

Spośród elbląskich legend powszechnie znaną wydaje się jedynie opowieść o dzielnym piekarczyku, który uratował miasto przed krzyżackim najazdem. Jako jedyny doczekał się on też materialnego znaku pamięci w postaci pomnika. Z miastem związanych jest jednak bardzo wiele, mniej lub bardziej oryginalnych podań, które jednak popadły w zapomnienie, choć w ostatnich latach doczekały się przypomnienia w publikacjach m. in. J. Charytoniuka, R. Sulimy-Gillowa czy D. Bartona.

 

 

 

Jedną z legend, przytaczaną także przez J. Charytoniuka w jego antologii Legendy ziemi elbląskiej, jest historia ocalenia miasta przez sprytne elblążanki. W XIII w. Pomorzem Gdańskim rządził książę Świętopełk. Toczył on wojny z prowadzącym ekspansywną politykę Zakonem Krzyżackim, sprzymierzając się przeciw wspólnemu wrogowi z Prusami i Litwinami. W 1244 oblegał bez powodzenia Elbląg. Zasługę obrony miasta legenda przypisała elbląskim kobietom. Świętopełk miał się dowiedzieć, że wszyscy mężczyźni przebywają poza miastem, ponieważ wyprawili się przeciw Prusom (według Janusza Charytoniuka wiadomość tę przekazał księciu schwytany elbląski sługa, u Tony Pauly i Emila Krügera znajdziemy jedynie wzmiankę o jednym lub kilku informatorach). Gdy jednak Świętopełk nadciągnął pod mury, przekonał się, iż obsadzone są one gotowymi do obrony miasta, uzbrojonymi rycerzami. Zniechęcony odstąpił od oblegania Elbląga, nie mógł bowiem wiedzieć, że to elbląskie mieszczki przyoblekły ubrania i zbroje mężów, ojców i braci, by w ten przebiegły sposób go odstraszyć. Choć jest to jedynie podanie, może być ono echem rzeczywistej odwagi, sprytu i przedsiębiorczości średniowiecznych elblążanek. Tony Pauly podaje, że podobną legendę opowiadano także w odniesieniu do miasta Chełmna. Wśród polskich legend nie brakuje opowieści o zastawieniu przez kobiety (kobietę) pułapki na wroga, na ogół jednak (jak w przypadku legendy sandomierskiej) poświęca ona życie, by wciągnąć go w zasadzkę. Brakuje natomiast legend o optymistycznym zakończeniu i pozytywnym wydźwięku, będących raczej pochwałą kobiecej przebiegłości niż poświęcenia. O tym, że legenda o dzielnych elblążankach przetrwała w świadomości jest twórcze podejście do tego tematu przez Heinricha Eichena w wierszu Elbinger Frauen, opublikowanym w tomie Heimat in Versen w 1973 r.

 

Z czasami krzyżackimi związane są też opowieści o Barto – młodym Pogezaninie, skonfliktowanym z Zakonem. Roman Sulima Gillow przytacza opowieść o tym, jak to w akcie zemsty za wymordowanie przez Krzyżaków bezbronnych mieszkańców jego wioski, Barto urządził zasadzkę na elbląskiego komtura i pozbawił go oraz kilku innych dostojników życia. Interesujące jest, że u Krügera znajdziemy wzmiankę o zabiciu przez Barto Krzyżaków bez podania usprawiedliwiających go okoliczności, autor skoncentrował się natomiast na śmierci młodego Prusa na polu bitwy, jakby za karę za jego przewiny. Uwagę zwraca, że zarówno u Sulimy-Gillowa jak i w prawie stuletniej wersji Krügera pojawiają się psy, które hodował Barto -u Sulimy-Gillowa jest to cała sfora, u Krügera natomiast tylko jeden. Dodajmy, że zakończenie podania przytoczonego przez Krügera jest raczej makabryczne – pies Barto połyka serce swojego zabitego pana (swoisty akt wierności?).

 

Drastyczną historią jest też niewątpliwie legenda o elbląskiej matce, która – rozgniewana na swego złego syna – postanowiła przykładnie go ukarać (a przy okazji definitywnie pozbyć się związanych z nim problemów). Poleciła wybudować wieżę, a w niej ustawić drewnianego konia, a następnie przywiązać do niego syna. Przed jego oczami zawiesiła natomiast chleb. Wygłodzony syn próbował dosięgnąć pokarm, lecz jego wysiłki były daremne i wkrótce umarł z głodu.

 

Poniekąd związana z Elblągiem jest także legenda o córkach księcia Hoggo. Panował on w okolicach nad Zalewem Wiślanym. Nie miał syna-dziedzica, ale jedynie trzy córki o imionach: Mita, Kadyna i Pogezania. Dwie pierwsze wyszły za mąż (Kadyna wraz z mężem miała założyć gród na wzgórzu w Kadynach, a nazwa miejscowości ma się wywodzić od jej imienia), Pogezania natomiast poświęciła się służbie bóstwom i została wieszczką, mieszkającą w dębowym lesie nieopodal Elbląga. Po jej śmierci odnaleziono w lesie należący do niej diadem, z którego rozmiarów wywnioskowano, że musiała być ona prawdziwą olbrzymką. Diadem przechowywany był rzekomo w elbląskim klasztorze brygidek, następnie w Gdańsku, gdzie po raz ostatni widziano go w 1655 r.

 

Osobną grupę legend stanowią opowieści o wyraźnym zabarwieniu religijnym. Należy do nich podanie o zatopieniu w jeziorze nieopodal Elbląga pogan, którzy targnęli się na kościół oraz o znalezieniu hostii w spalonej w 1400 kaplicy św. Jerzego (nowo wybudowaną świątynię nazwano na pamiątkę tego cudu kościołem Bożego Ciała). Do tzw. „sądów Bożych” odwołuje się też legenda o ocaleniu dzięki boskiej interwencji kobiety skazanej na śmierć przez utopienie za rzekome wspieranie Krzyżaków podczas najazdu w 1521 r. Wykonanie wyroku nie mogło się odbyć, gdyż skazana wypływała na powierzchnię, co gapie uznali za cud i wymogli ułaskawienie kobiety. Historię tę przekazał w swojej kronice Christoph Falk. Przytacza ją w swoich Legendach Ziemi Elbląskiej J. Charytoniuk, pisząc, co ciekawe, że uratowana „skacząc zgrabnie z kloca na kloc, dotarła do brzegu”. Bohaterka wersji legendy autorstwa E. Krügera nie mogłaby tego zrobić, gdyż, jak pisze autor, „miała ona tylko jedną stopę i chodziła, opierając się na dwóch kulach”. Legendą o rysach hagiograficznych jest opowieść o wsparciu elbląskich sił w potyczce z Prusami przez zstępujących z nieba rycerzy krzyżackich, wezwanych na pomoc modlitwą biskupa warmińskiego Anzelma, przebywającego wówczas w Elblągu (E. Krüger mieni go świętym, jest to jednak licencia poetica, w rzeczywistości biskup Anzelm nie został kanonizowany).

 

Cechą charakterystyczną folkloru wschodniopruskiego były liczne legendy przywołujące postać diabła, przy czym, jak piszą Tettau i Temme, nie zawsze był on postacią do końca negatywną, czasem nawet zasługiwał na współczucie i oddanie mu sprawiedliwości. Diabeł występuje m. in. w opowieści o kuszeniu pewnego szlachcica w jednej z elbląskich gospód. Szatan, widząc, iż nie skusi go do picia, gdyż jest on pod opieką swojego anioła stróża, odstąpił od niego. Legendą wiążącą dwa typowe dla tego regionu motywy – diabła i skarbu – jest podanie o elbląskim adepcie czarnej magii Kilianie Schmidcie. Zaprzedał on duszę Złemu w zamian za obietnicę bogactwa. Diabeł ukazuje się tu w postaci niedźwiedzia (również charakterystyczny element, w baśniach i legendach regionu pojawiają się niejednokrotnie zwierzęta, będące przedstawicielami tamtejszej fauny – niedźwiedzie, łosie, wiewiórki). Diabeł pod postacią niedźwiedzia wdrapuje się na drzewo, by strząsnąć z niego obiecane skarby. Gdy jednak sztuki złota dotykają ciała chciwego magika, zmieniają się we wrzody. Ledwo uchodzi on z życiem i musi długo wracać do zdrowia. Motyw diabła i czarów pojawia się też w podaniu o elbląskiej wdowie i jej pięknej i pracowitej córce Christnie. Pragnął ją pojąć za żonę zły sąsiad, a gdy kobieta odmówiła mu ręki córki zagroził, że oskarży ją o czary i konszachty z diabłem. Podstawą oskarżenia miał być fakt, iż kogut wdowy miał łapy o pazurach w większej niż normalnie ilości. „Diabelskiego” koguta zabił jednak towarzysz dziecinnych zabaw Christiny, a fatalne kogucie łapy zaniósł po kryjomu wczesnym rankiem do kościoła Św. Mikołaja i położył je na głowie figury Madonny. Legenda jest o tyle ciekawa, że powstała jako „wytłumaczenie” rzeczywistego znalezienia w latach 20stych XX w. w kościele św. Mikołaja kogucich łap, które przeniesiono do Muzeum Miejskiego.

 

Elbląskie legendy i podania mają cechy charakterystyczne dla tego gatunku – odwołują się do wydarzeń historycznych (w przypadku Elbląga związanych często z czasami krzyżackimi, choć nie tylko, niegodziwy sąsiad w podaniu o kogucich łapach okazuje się szwedzkim szpiegiem), zawierają odwołania do konkretnych miejsc (np. istniejące kościoły), występują w nich postaci historyczne (Świętopełk, biskup Anzelm) oraz nawiązują do życia codziennego miasta (zajęcia mieszkańców, topografia).

Dodatkowe informacje: 
Literatura: Krüger E., Elbing. Eine Kulturkunde auf heimatlicher Grundlage, Elbing 1930 Pauly T., Aus Elbings Vorzeit, Elbing 1887 Tettau W. J. A., Temme J. D. H., Die Volkssagen Ostpreußens, Litthauens und Westpreußens, Berlin 1865

Wygenerowano w sekund: 0.21
29,185,650 unikalne wizyty