Suchacz.Eu - portal Stowarzyszenia Suchacz TAKA Wieś


Nawigacja

Random Photo

Galerie zdjęć:

name

Content


Przetłumacz stronę


PayPal

Zegar

Pogoda

name

Content

Kalendarz

<< Luty 2020 >>
Po Wt Śr Cz Pi So Ni
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29  

Reklama

Jeśli nie życzysz sobie aby jakiekolwiek dane w postaci obrazu lub tekstu były kojarzone z Twoją osobą możesz wystąpić za pośrednictwem poczty elektronicznej (msj@post.pl) lub telefonicznie (601 912910) o ich skasowanie. Zlecenie takie nie wymaga żadnego uzasadnienia.

Nawigacja

Od motywu do obrazu

Boże Narodzenie

od motywu do obrazu – czyli bożonarodzeniowe dywany

 

 

 

Tu, na tym terenie, nie św. Mikołaj, nie Gwiazdor, ale Dzieciątko Jezus obdarowywało rodziny. Św. Mikołaj przynosił podarunki 6 grudnia i wkładał słodycze lub małe zabawki do wyczyszczonych wcześniej butów, które stały na oknie. Czasami zdarzało się, że niektóre osoby otrzymywały symboliczne rózgi. Dzieci starały się obdarowywć także swoich rodziców, rysując lub malując obrazki.

 

W pierwszą niedzielę adwentu na stole stawiano wianek wykonany z choinek, suszonych kwiatów lub szyszek. Na wianku umieszczano 4 świece. W pierwszą niedzielę palono jedną świecę. Na wieczory adwentowe schodzili się często sąsiedzi, aby śpiewać kolędy. Zbierano się wokół stołu i wykonywano wszelkie prace domowe, dzieci pomagały swoim rodzicom.

Głównym jednakże ich zajęciem było wykonywanie szopek betlejemskich. W ostatnim tygodniu przed wigilją małe grupki dzieci z szopkami, często oświetlonymi, wędrowały od domu do domu śpiewając kolędy i zbierając łakocie lub pieniądze.

Kobiety wtedy już przygotowywały ciasto do pierników, inne darły pierze. Wtedy też pieczono małe ciasteczka piernikowe, na  których umieszczano kolorowe obrazki. Pierniczki te ozdabiały później drzewko wigilijne.

Opowiadano sobie historie wigilijne, o przyjściu św. Mikołaja, o narodzinach Jezusa w Betlejem, o świętowaniu wigilii. W drugim tygodniu adwentu na wianku paliły się dwie czerwone świece, a w ostatnim tygodniu przed wigilią zapalano czwartą.

 

W czasie adwentu nie wolno było tańczyć.

http://suchacz.eu/photogallery.php?album_id=111

 

Jeszcze jedną ciekawą tradycją, która uprawiano w tych adwentowych tygodniach było wykonywanie bożonarodzeniowych dywaników. Dywaniki lub makatki nie były dużych rozmiarów. Haft krzyżykowy nie był tylko częścią dekoracji, która miała cieszyć oko człowieka. Haft ten posiadał swoją symbolikę, jak: drzewko szczęścia, które symbolizowało wypełnione i udane życie. Dwa ptaki z obrączką oznaczały miłość i zaręczyny, lew był odpowiednikiem siły. Umieszczona na dywaniku tkająca kobieta oznaczała pilność i pracowitość, kominiarz przynosił domowi szczęście, drabina symbolizowała awans, młyn przynosił błogosławieństwo dla domu. W centralnym miejscu umieszczano stajenkę z narodzonym Jezusem i gwiazdą betlejemską. Matki przekazywały metody haftowania, motywy, wzory swoim córkom. Wpływ innych kultur był bardzo widoczny w sposobie wykonywania haftu i w ornamentyce. Wyraźnie widać szwedzkie, fińskie czy litewskie motywy w tej sztuce. Od 1709 roku kiedy na te ziemie przybyli Szwajcarzy i Holendrzy wzory z tych krajów zostały przejęte do haftów.

 

 

Jak obchodzono wigilię?

 

Pani domu przygotowywała potrawy w kuchni. Do jej obowiązków należało także ustrojenie choinki, którą wcześniej pan domu stawiał w głównym pokoju. Choinka ozdabiana była jabłkami, pierniczkami, cukierkami i ozdobami ze słomy, które przygotowywano w czasie długich adwentowych wieczorów.  Pomieszczenie to było zamknięte. Dzieci nie były dopuszczane do tych rytuałów, aby zwiększyć tajemnicę. Na stole, niedaleko choinki stały tak zwane „kolorowe talerze“ wypełnione słodyczami i owocami. Każda osoba otrzymywała taki talerz. Rozlegał się dzwonek lub dawano inny znak.

Otwierały się drzwi, zapraszano dzieci i wszystkie osoby mieszkające w domu do środka. Śpiewano razem kolędy. Następnie siadano razem do stołu wigilijnego. Najczęściej była to postna kolacja, z sałatką śledziową, smażonym karpiem,  klopsami z tartych ziemniaków, gotowanych w wodzie i póżniej polanych tłuszczem, podsmażonymi grzybami w śmietanie, galaretką mięsną z gęsi. Na deser były przygotowywane królewieckie marcepany i pierniki.

Później przygotowywano się do pójścia do kościoła na mszę świętą.

Po powrocie z kościoła można było otworzyć prezenty. Mały Jezusek obdarowywał zebranych wkoło drzewka.

Dorośli mogli dopiero wtedy wypić wódkę lub grog.

Młodzież także miała swoja zabawę w święta. Już w okresie adwentowym zbierali się młodzi mężczyźni, aby przygotowywać obchody tz „deresza“. A dziewczęta pamiętając co deresz może zrobić, zabierały się za czyszczenie pomieszczeń, kuchni, a przede wszystkim garnków, aby żadne sadze się tam nie zbierały, bo kominiarz nie miał litości dla żadnej panny. Jeżeli na garnkach znalazł on sadzę, to musiała dziewczyna z tego domu z twarzą wysmarowaną biegać po wsi. Do grupy młodzieży męskiej do. deresza należeli: żandarm, kominiarz, listonosz, żebrak, piękna dziewczyna, którą grał jeden z chłopaków, kupiec, kozioł, niedźwiedź, bocian i oczywiście sam deresz , który miał wykonaną  głowę konia z drzewa i przykryty był prześcieradłem. Najczęściej deresza grały dwie osoby. Dużo śmiechu było, gdy poruszała się przednia część konia inaczej, nieskoordynowana z tylną. Grupa ta posiadała instrumenty wykonane przez siebie i zadaniem jej było przede wszystkim głośno grać i się głośno zachowywać. Deresz miał pejcz i strzelał z niego. Hałas miał przegnać Stary i przywołać Nowy Rok. Najbardziej lubiany w dereszu był handlarz, który obsypywał dzieci cukierkami. Bocian i niedźwiedź mieli za zadanie dokuczanie młodym pannom, szczypali je i poszturchiwali.

Każdy dom odwiedzano w tym czasie i każdy musiał oddać jakiś datek, a to: słoninę, chleb, kiełbasę. Młodzież śpiewała piosenki ułożone wierszem na tą okazję, a często były w nich opisani mieszkańcy wsi.

 

Ważną tradycją, którą wszyscy na wsi obserwowali było tz. 12 DNI, które liczono od 25 grudnia do 6 stycznia. 12 dni był to jakby kalendarz pogodowy. Każdy dzień dawał wskazówkę na pogodę w następnych 12 miesiącach. Więc 25 grudzień odpowiedzialny był za styczeń, 26 za luty itd. W 12 tych dniach nie wolno było zajmować się lnem. Porzekadło mówiło, jeżeli będą resztki lnu leżały na podłodze, to myszy pozjadają część dobytku.

 

„Nie pożyczaj“ ważna zasada w czasie Bożego Narodzenia, a szczególnie w wigilję.

 

Istniała jeszcze inna zabawa na Nowy Rok. Na stole kładziono wyrzeźbione z buraka 7 rzeczy: obrączkę, portmonetkę, dziecko, chleb, drabinę, człowieka i czaszkę. Przykrywano to filiżankami i po 12 godzinie trzeba było wybierać 3  przedmioty. Z nich to wróżono przyszłość.

 

Lanie ołowiu było znaną i lubianą zabawą noworoczną, z której także wróżono los człowieka.

 

Inną zabawą było puszczanie stateczków w wannie. Były to skorupki orzechów wypełnione woskiem z żagielkami. Maszty zapalano i jeżeli stateczki zbliżały sie do siebie to oznaczało, że młodzi ludzie mają się ku sobie.

 

Na Nowy Rok trzeba było się głośno zachowywać, nie tylko głośno, ale bardzo głośno trzeba było wykrzykiwać „Szczęśliwego Nowego Roku“ Im głośniej tym lepiej. Całe grupy dzieci, młodzieży zbierały się, wędrując po drogach, aby głośno hałasować i tym sposobem przegnać złe duchy ze wsi. Nawet pomagały im w tym obyczaju rozbrzmiewające dzwony kościelne.

 

Czasami młodzi chłopacy grali role złych duchów i wtedy wieś mogła spodziewać się różnych niespodzianek. A to zamalowanych okien na czarno, albo okiennice przybite były do okien, a to część płotu znajdowali gospodarze 100 metrów dalej. Niekiedy wóz został zawleczony na dach stodoły. Trudno było go stamtąd ściągnąć.

Do obyczajów należały rozmowy o duchach i wspominanie przeżytych historii.

Na Nowy Rok trzeba było zjeść coś okrągłego. Mogło to być ziarno grochu lub fasoli.

Tak samo ważne było, aby łuska karpia znalazła się w portmonetce. Miała ona zapewnić mnogość pieniędzy przez cały rok. W czasie świąt nie wolno było się golić ani włosów obcinać.

Pranie w czasie świąt wigilijnych przynosiło duże nieszczęście: śmierć bliskiego.

 

Obyczaje te napotkamy już na obrazach Pitera Breugel'a z Niederlandów już w 1570 roku. Na swoich obrazach pokazywał deresza, pokazywał ludzi biegających po wsi i hałasujących. Po przybyciu menonitów na te tereny, przejęto i wciągnięto do swoich obyczajów także ich kulturę.

 

 

Danuta Thiel-Melerska

 

Wzory haftu krzyżykowego z ich ciekawą symboliką są u mnie do otrzymania.

Wygenerowano w sekund: 0.25
29,210,702 unikalne wizyty